|
There are no translations available.
- „Życie przypomina jazdę na rowerze. Aby utrzymać równowagę trzeba być w stałym ruchu.”
Parę słów na temat astrologii...
(Notatki ze spotkania...)
...Nie jest to wieczór poświęcony jakiejkolwiek dyskusji. W ramach naszego spotkania będę się starał przedstawić Wam, i to w dużym skrócie, mój sposób pracy i moje osobiste spojrzenie na astrologię. Nie mam absolutnie zamiaru, aby Was o czymkolwiek przekonywać, udowadniać, że mam rację, że to, co robię jest lepsze. Nie chcę pretendować do roli autorytetu, bo sam bardzo sceptycznie podchodzę do wszelkich autorytetów.
O sobie:
- Aby przedstawić trochę wyraźniej moje podejście do astrologii, powinienem rozpocząć, od powiedzenia kilku słów o samym sobie. Tak to jest, bowiem w zwyczaju pomiędzy astrologami, że identyfikują się oni wzajemnie swymi horoskopami. Podaję, więc moje dane: data 14 sierpnia 1929 roku; czas 23:08 – 23:11; miejsce Kraków. W pobliżu, w tym czasie były koszary wojskowe i w momencie moich urodzin, po wieczornym apelu, pod oknami maszerowała kompania wojskowa wraz z orkiestrą, grając marsza generalskiego. Wszyscy wówczas przyjęli to jako wróżbę, - ale generałem jednak nie zostałem...
To, natomiast, co obiecywał Ptolemeusz w przypadku mojego układu horoskopowego, to jego interpretacja planet brzmiała: - "...z tym aspektem nie dożyje wieku dwóch lat, ale jak mu się uda przeżyć, to ...żyć będzie."
O ile się orientuję, to jestem wciąż jeszcze związany fizycznie z tą formą istnienia...
- Trudno by było także określić jakąś dokładniejszą datę początków mojego zainteresowania astrologią. Mógłbym powtórzyć to, co kiedyś powiedział o sobie Vettius Valens, że "...po wielu przeciwnościach życiowych, których powodem były głównie kobiety, zacząłem się zajmować astrologią..."
- Moje zainteresowanie tym tematem powstało jednak znacznie wcześniej. W Polsce było brak dostępnych materiałów na ten temat, a nie wiele osób przyznawało się też w czasach późniejszych do zainteresowania takim przedmiotem. Pamiętam jednak, z okresu lat około siedmiu, fragmenty znalezione na stronach kilku starych kalendarzy, urywkowe informacje, - i to wszystko...
Dopiero po wyjeździe do Kanady spotkałem się z ogólnie dostępną literaturą na ten temat. Oczywiście, wszystko to w języku angielskim, toteż upłynęło trochę czasu zanim mogło to mieć dla mnie jakieś praktyczne znaczenie.
Pomijając wszelkie inne problemy, to, aby zacząć praktykę astrologa, spotykać się z ludźmi, rozmawiać o ich horoskopie i to na osobiste tematy, potrzebna była w miarę znośna znajomość tego języka.
Przy tym wszystkim, księgarnie były zawalone mało wartościowymi publikacjami, bo te się najlepiej sprzedawały... Trzeba było, jak stało się to już nieomal tradycyjnym obrzędem w astrologii, nauczyć się, jak przesiewać "ziarno od plew..."
(cały tekst dostępny do pobrania w dziale plików) |